niedziela, 5 lutego 2017

Odkrycie w motoarcheologii

Znalezisko z 2012 roku otworzyło drogę do renowacji prototypu CHAUSSON CHS. Na aukcji w Silverstone jeden z licytowanych pojazdów okazał się być zaginionym ogniwem francuskiej motoryzacji.

Dla warszawiaków o dobrej pamięci marka Chausson kojarzy się z komunikacją miejską. Przez ponad dwie powojenne dekady (1947-1969) pojazdy spod skrzydeł bociana były jedynymi autobusami, obsługującymi ulice Warszawy. Zanim firma stała się znana z tego typu transportu, decydowała o obliczu francuskich samochodów.

Niezawodne konstrukcje


Bracia Gaston i Jules Chausson specjalizowali się w wymiennikach ciepła. O walorach tych produktów szybko przekonywał się przemysł motoryzacyjny i lotniczy. Od początku działalności w 1907 roku zakład braci Chausson systematycznie zwiększał przychody. Pochodziły one od takich potentatów na rynku jak Berliet, Clément, Corre, Mors i Panhard. U progu I wojny światowej w przedsiębiorstwie pracowało 350 osób. Globalny konflikt oznaczał dla Chausson jeszcze bardziej dynamiczny rozwój. Aż 80% alianckich samolotów korzystało z francuskich podzespołów. W czasie wojny firma 16-krotnie zwiększyła obroty i niemal 6-krotnie zatrudnienie.

Odważne decyzje i dobra strategia prowadziły spółkę na szczyt. W 1930 roku udało się kupić firmę Gallay, a przed nadejściem II wojny światowej odnotować obroty rzędu jednej trzeciej poziomu Peugeot. Prace projektowe prowadzono nawet po zajęciu firmy przez Niemców. Pomimo zorganizowanej, głębokiej konspiracji, w 1942 roku przejęli oni dokumentację, w tym unikatowe materiały, dotyczące prototypu CHS. Reglamentacja surowców po II wojnie światowej oraz braki technologiczne uniemożliwiły odtworzenie cennego modelu. Przedsiębiorstwo przestawiło się wówczas na produkcję autobusów i elementów blacharki samochodowej dla Peugeot i Renault.

CHS, powstający podczas okupacji, był pionierską konstrukcją mikrosamochodu. Spółka zdawała sobie sprawę z tego, że po wojnie zabraknie stali, a niewielki kabriolet pomoże dźwignąć branżę. Prototyp CHS trafił w ręce Toma Delaney'a w Wielkiej Brytanii, by pozostać w niej na dziesiątki lat. Początkowo z tych samych powodów, które przewidzieli Francuzi, później w wyniku zapomnienia.


Świński ryj


Pierre Chausson, syn założyciela firmy, jeszcze w trakcie wojny wyprodukował autobus o wymownym kształcie pyska świni. Prace przebiegały szybko, ponieważ oparto się na przejętym jeszcze w latach 30. XX wieku zakładzie Chenard&Walcker. Dysponował on projektem samonośnego furgonu. Z kolei od firmy Budd pochodziła technologia wytwarzania całkowicie metalowych nadwozi.

Powojenne modyfikacje sylwetki autobusu oraz jego dobre parametry sprawiły, że zyskiwał on przychylność importerów. Kursował także na wymagających trasach, między innymi z Paryża do Bombaju. Przedsiębiorstwo było aktywne w sektorach transportu kolejowego i lotniczego. Wprowadzało na rynek również małe vany. Niestety, śmierć drugiego pokolenia rodziny i stopniowa utrata władzy nad firmą wytracały jej impet. Na początku lat 70. XX wieku przejął ją Saviem, a ten z kolei został wchłonięty przez dział pojazdów użytkowych Renault.

W 1973 roku przedsiębiorstwo zatrudniało 18 150 osób, by cztery lata później światowa marka, kojarzona z transportem ostatecznie zniknęła z rynku.

Wielki powrót


Prototyp o numerze 0001 przypomni, że Chausson przez kilkadziesiąt lat był odpowiedzialny za masową produkcję pojazdów w różnych sektorach transportu. W trakcie II wojny światowej konstruktorzy ryzykowali życiem, wprowadzając innowacje i planując powojenny boom motoryzacyjny.

Odbudowany samochód będzie można zobaczyć podczas tegorocznego Retro Mobile w Paryżu. Wydarzenie rozpocznie się już za niecały tydzień i potrwa od 8 do 12 lutego.

Foto: Retro Mobile Paris

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza