poniedziałek, 2 stycznia 2017

One Person Car, czyli historia kołem się toczy

Od początku na trzech kołach


Pierwsze pojazdy prekursorów motoryzacji były poddawane zazwyczaj testom przez wynalazcę i kierowcę równocześnie. Dzięki temu ryzyko pokonywania pierwszych kilometrów spadało na jedną osobę. W 1886 roku Carl Benz opatentował właśnie trójkołowy pojazd. Dwie dekady później wizerunek takiego samochodu utrwaliła firma Morgan. Henry Frederick Stanley Morgan (H.F.S.) produkował samochody przez pół wieku, począwszy od 1909 roku. Model "Morgan Runabout" był doskonałym przykładem stylu i jakości trójkołowców dla jednej osoby. Do konstrukcji na czterech kołach firma H.F.S. przekonała się dopiero w 1936 roku.

Morgan Runabout był jednym z najbardziej udanych, lekkich samochodów u zarania motoryzacji. Zastosowanie mocnego silnika motocykla przy niewielkiej masie całej konstrukcji pozwalało uzyskać osiągi nieodbiegające od konkurencji. Jeszcze przed I wojną światową klasa Cyclecar została nie tylko zdefiniowana i spopularyzowana przez H.F.S. Jej produkty zdobyły 24 złote medale w różnych kategoriach.

Morgan "Runabout", 1909, prototyp
Myers Motors NmG
Morgan "Runabout", 1910
Myers Motors NmG
Cyclecar, 1912
Myers Motors NmG
DAF
euro-t-guide.com
Peel P50
Peel
Peel P50
Peel
ACOMA Mini Comtesse
Lane Motor Museum
ACOMA Super Comtesse
Lane Motor Museum
Corbin Sparrow
Corbin
Corbin Sparrow
Corbin

W kolejnych latach dominowały konstrukcje przeznaczone dla większej liczby osób, z wyjątkiem projektu firmy kojarzonej z ciężarówkami. DAF pokusił się o ciekawy projekt - "Driving raincoat". Jego premiera przypadła na lata 1941-1942. Już w powojennej aurze o upowszechnienie samochodu, z którego może korzystać tylko kierowca, starały się również firmy Sharps Commercials (zwana później Bond Cars) oraz Messerschmitt. Tłem do powstania takich przedsięwzięć były nie tylko pomysły konstruktorów, ale również względy makroekonomiczne, podatkowe oraz zmiany geopolityczne po II wojnie światowej.

Sharps Commercials na wystawie motocyklów w 1951 roku przedstawił propozycję samochodu dla jednej osoby. Koncepcja ta nie trafiła do produkcji, ale stała się podstawą do stworzenia vana i pickupa w klasie mikrosamochodu. Z kolei Messerschmitt wybrał małe samochody silnikowe jako obszar, który zastąpi zakazaną po wojnie produkcję samolotów. Jednomiejscowy KR200 w 1955 roku ustanowił 22 rekordy w kategorii pojazdów trzykołowych, w tym dotyczący prędkości podczas 24-godzinnej jazdy. Rok później Messerschmitt uzyskał zgodę na powrót do branży samolotowej, a w 1964 zakończył przygodę z mikrosamochodami. Kontynuował ją za to Fritz Fend, pracujący wcześniej dla Messerschmitta, tworząc w 1959 roku model F.M.R. "Tiger". Rok wcześniej na zbudowanie najmniejszego samochodu na świecie zdecydował się Egon Brütsch. Jego prototypowa Mopetta powstała w rekordowym tempie jeszcze na targi we Frankfurcie w 1956 roku. Prace biegły tak szybko, że model pokazano bez kół. Dwa lata później po wyprodukowaniu 14 egzemplarzy zakończono przedsięwzięcie. Zrezygnował z niego nawet zainteresowany nim początkowo Georg von Opel. Podobny los spotkał inną wersję Mopetty - Rollerę.

Przyszłość transportu w jednomiejscowych samochodach upatrywał Carl Jurisch. W wieku 24 lat samodzielnie zbudował pierwszy silnik. W latach 50. XX wieku skonstruował trzy pojazdy na bazie elementów z modeli Heinkel Kabine, Messerschmitt oraz Steib. Inżynierowi nie udało się jednak pozyskać inwestorów, a sprzedaż w Ameryce nie powiodła się. O tym, że taki projekt istniał świadczy ostatni zachowany egzemplarz.

Peel P50 i kontynuatorzy


Na Wyspie Man w 1962 roku powstał jednomiejscowy Peel P50. Poruszając się na trzech kołach, nie wymagał biegu wstecznego. Pojazd do dziś jest wpisany do Księgi Rekordów Guinessa w kategorii "najmniejszy seryjnie produkowany samochód". Jego masa własna rzędu 56 kilogramów jest niemal dziesięciokrotnie niższa od umownego limitu dla mikrosamochodu. Reklamy prezentowały jego możliwości transportowe, wskazując na przewóz dorosłej osoby i zakupów. Do dziś zachowało się niespełna 30 modeli, a ich ceny sięgają niemal 750 tysięcy złotych. Na tyle wyceniono bowiem tegoroczną transakcję podczas aukcji. Spalinowy silnik Peel P50 generował zbyt dużo hałasu, stąd rozwiązanie to było odosobnione. Mikrosamochody najczęściej korzystały z elektrycznego napędu. Produkowany ponownie od 2011 roku Peel P50 jest dostępny w wariantach EV i hybrydowym. Oba są kilkunastokrotnie tańsze od samochodu sprzedanego w ramach wspomnianej aukcji.

Lata 70. XX wieku były najlepszych okresem dla mikrosamochodów. Francuska Acoma sprzedała ich ponad 3500, w tym trójkołowy Mini Comtesse oraz czterokołowy Super Comtesse. Firma miała wówczas 30% rynku na takie pojazdy. Tymczasem po drugiej stronie Atlantyku Mike Corbin wziął się za wykorzystanie swojego doświadczenia w wyścigach pojazdów elektrycznych. Rekord prędkości Corbina z 1974 roku robi wrażenie do dziś. W znanym z tego typu prób Bonneville rozpędził się do 275,31 km/h. Nowoczesne materiały kompozytowe i nisko położony środek ciężkości sprawiły, że Corbin Sparrow był wytrzymały i stabilny. Marka zniknęła jednak po sprzedaniu 300 sztuk.

W latach 90. XX wieku pojawiły się model Riscio. Do życia powołała go włoska firma Pasquali Macchine Agricole, bazując na sukcesie na rynku traktorów. Wielkości Riscio dorównywał jego zasięg. Ledwie 219-centymetrowy pojazd mógł przejechać 50 kilometrów przy prędkości nieprzekraczającej 45 km/h. Grupa BCS, która przejęła markę Pasquali, nie nawiązała już do tego przedsięwzięcia. Podobnie stało się z ówczesną Hondą Caren.

Między skuterem a wózkiem golfowym


Obecny wysyp koncepcji na mikrosamochody tłumaczy się korkami, przeludnieniem, brakiem miejsc parkingowych oraz oczywiście ochroną środowiska. Praktycznie każda firma, produkująca masowo pojazdy, ma w swoim portfolio coś, co może przewozić tylko dwie osoby i mały bagaż. Jeżeli takiego pojazdu nie ma w bieżącej ofercie, to zastępuje ją modelem koncepcyjnym albo go zapowiada. Większość propozycji zmierza ku odchudzeniu konstrukcji i uzyskaniu maksymalnie dużej, przezroczystej powierzchni. Rekompensuje to utratę przestrzeni i komfortu wewnątrz auta, zakładając, że można tak je jeszcze nazywać :) W ilustrowanych przykładach skupiliśmy się wyłącznie na jednoosobówkach. Czy ich upowszechnienie będzie równoznaczne z gruntownymi zmianami społecznymi i koniecznością rezygnacji z wygody podczas jazdy? Teoretycznie ponad 3/4 Amerykanów podróżuje samotnie, a Europejczycy również zbliżają się do tego pułapu.

Pholeum
Aleksiej Michajłow
LIFT
Roberto Vackflores
SOLO
Electra Meccanica
Toyota COMS
Toyota
Honda 3R-C
Honda
Concept Car
Jongpil Shin
Concept Car
Jongpil Shin
Peugeot RD 3 Wheels Vehicle Concept
Carlos Arturo Torres Tovar
Peugeot RD 3 Wheels Vehicle Concept
Carlos Arturo Torres Tovar
PEV Concept
Sergio Luna
Pod
Angel Sánchez Vargas
Unigyro
Morteza Vafada
Urban Vehicular Ovalon
Aleksiej Michajłow

W projekcie Pholeum elementy zawieszenia zastąpiono kołami zanurzonymi całkowicie w oponach. Z kolei LIFT integruje pojazd z innymi środkami transportu i usługami parkingowymi. Podejściu czysto studyjnemu przeczy startująca sprzedaż modelu SOLO wyprodukowanego przez Electra Meccanica czy zaangażowanie Toyoty w segment mikrosamochodów. Zapowiedziała ona, że rozwiązaniem problemu demografii, pochodną którego jest niewielki metraż mieszkań, będzie parkowanie samochodu nawet w kuchni.

Trójkołowce są łatwiejsze w procesie homologacji niż konwencjonalne pojazdy. W większości krajów, mających wpływ na rozwój motoryzacji, traktuje się je jak motocykle. Może stąd jednak wynikać kłopotliwy obowiązek zakładania kasku przez kierowcę. A jak wygląda rynek 1+1 także w wersji mikro? Zajmiemy się nim wkrótce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz